Tysiąc sześćset osób zostało pokrzywdzonych z powodu zawyżenia rachunków za wodę i odprowadzanie ścieków. Prokuratura kończy śledztwo w tej sprawie. Odpowiedzialność karna grozi członkom zarządu spółki – Józefowi W. i Sylwestrowi S.
Jak powiedział nam szef Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze, prokurator Andrzej Reczka, szefom Wodnika grożą zarzuty przestępstw polegających na oszustwach na szkodę lokatorów oraz na działalności na szkodę spółki. Oszustwa miały polegać na bezprawnym zawyżeniu rachunków. Wodnik przyznał się do błędu i oddał pieniądze, co z pewnością będzie miało wpływ na ewentualny wymiar kary (jeśli Józef W. i Sylwester S. zasiądą na ławie oskarżonych).
- Działalność na szkodę spółki polegała na tym, że Wodnik musiał oddawać swoim klientom zawyżone kwoty z odsetkami. Te odsetki to strata spółki – mówi prokurator Reczka.
Śledztwo w sprawie Wodnika zakończy się w najbliższych dniach. Największy problem polega na dotarciu do pokrzywdzonych, czyli do wszystkich lokatorów, którym Wodnik kazał zapłacił więcej, niż powinni. Około tysiąc sześciuset pokrzywdzonych powinno mieć prawo do zapoznania się z materiałami sprawy oraz do wystąpienia przed sądem w roli oskarżycieli posiłkowych.
- Najprawdopodobniej zawiadomimy ich za pośrednictwem ogłoszenia prasowego – twierdzi prokurator Reczka.
To czwarta sprawa karna w ostatnich latach, w którą zamieszani są pracownicy Wodnika. Józef W. odpowiadał już sądownie za nieprawidłowy nadzór nad podwładną, która kradła znaczki pocztowe. Sąd umorzył warunkowo jego sprawę. W sądzie czeka na rozpatrzenie sprawa byłej prezes Wodnika, Jadwigi B. Po wyroku jest natomiast była kasjerka spółki, która kradła pieniądze wpłacane przez klientów.
Autor artykułu: (KOS)