Będzie, ale mniejsza

February 11th, 2005

Przegrali wyścig po dotację z Unii

Ośrodek dla niesłyszących dzieci nie dostanie w tym roku pieniędzy z Unii Europejskiej. Urząd marszałkowski odrzucił właśnie wniosek o wybudowanie nowej sali. Według niego projekt okazał się za drogi.

- Do podziału dostaliśmy 2 mln 300 tys. euro z unijnego programu ZPORR, a wpłynęło ponad 50 wniosków z całego województwa – tłumaczy Izabela Zalewska z urzędu marszałkowskiego. – Ośrodek przy Dworskiej chciał 2 mln 100 tys. euro. Ale jego wniosek odpadł wcześniej, już na etapie oceny formalno-prawnej.
- Sala – nieważne, większa czy mniejsza – musi powstać w najbliższym czasie – twierdzi Ewa Dobrowolska, dyrektor ośrodka. – Dzieci muszą gdzieś ćwiczyć. Przygotujemy wniosek na salę za 2 mln zł.
- Mamy na nią zagwarantowane pieniądze w kontrakcie wojewódzkim – zapewnia Zalewska. – Zgłosiliśmy już ten projekt do Totalizatora Sportowego, który może pokryć trzecią część kosztów budowy. Ale projekt na salę musi zostać zmodyfikowany.
W ośrodku przy ul. Dworskiej uczy się 180 dzieci w wieku od 4. do 24. roku życia. Nie mają gdzie ćwiczyć już drugi rok. Ściany starej sali tak popękały, że nadaje się tylko do wyburzenia.
- Ćwiczenia ruchowe dla nich mają ogromne znaczenie – mówi Janusz Wargin, wicedyrektor ośrodka. – Często trafiają do nas zaniedbane, z nierozwiniętą klatką piersiową i przykurczami mięśni. Teraz na zajęcia z WF-u dzieci chodzą do zaprzyjaźnionych szkół.

Autor artykułu: (ANA)

Adwokat czuje się ofiarą

February 10th, 2005

JELENIA GÓRA Tomasz Pawyza zwróci się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o uznanie za nieważne wykreślenia go z listy adwokatów

Mecenas Pawyza stracił miejsce na liście adwokatów, bo w 1999 roku przyznał się, że w drugiej połowie lat osiemdziesiątych współpracował z Wojskowymi Słuzbami Informacyjnymi. Oświadczenia o współpracy ze służbami specjalnymi Polski Ludowej musieli składać wszyscy adwokaci.
Decyzję o skreśleniu Tomasza Pawyzy z listy podjęła jeleniogórsko-wałbrzyska Okręgowa Rada Adwokacka. Jej zdaniem współpraca z WSI oznacza, że mecenas Pawyza nie daje rękojmi właściwego wykonywania swojego zawodu.
Decyzję ORA podtrzymała Naczelna Rada Adwokacka. Mecenas Pawyza złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W styczniu bieżącego roku skarga została odrzucona.
Tomasz Pazywa tłumaczy, że jego kontakty z WSI ograniczyły się do szkolenia, które odbył zamiast zwykłego przeszkolenia, które obowiązywało wszystkich studentów. Zapewnia, że nie był żadnym tajnym współpracowanikiem.
- Uważam się za ofiarę niespójności polskiego prawa. NSA rozpatrywał sprawę innego adwokata, który przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Uchylił skreślenie go z listy. Będę szukał sprawiedliwości w Strasburgu – mówi Tomasz Pawyza.
Mecenas Pawyza należy do najbardziej znanych adwokatów z regionu jeleniogórskiego. Bronił między innego Carringtona i szefa firmy Colleseum Józefa Jędrucha.

Autor artykułu: (KOS)

Ambitny plan porządkowania

February 10th, 2005

JELENIA GÓRA Pieniądze na remonty trzydziestu dwóch ulic zaplanowano w budżecie miasta na 2005 rok

Jak dobrze pójdzie, w tym roku mieszkańcy będą mniej narzekać na dziury w drogach. W przyjętym przez radnych budżecie są pieniądze na remonty trzydziestu dwóch ulic.
- Większość z nich znajduje się na obrzeżach miasta. W planie są remonty zniszczonych ulic w Sobieszowie oraz w Cieplicach, wokół uzdrowiska – mówi radny Jerzy Łużniak.
Radni postanowili umieścić w budżecie także pieniądze na dalszy ciąg budowy obwodnicy. Chodzi o odcinek od węzła drogowego w Grabarowie (czyli wjazdu do Jeleniej Góry od strony Wrocławia), poprzez ulicę Wincentego Pola, do ulicy Sudeckiej i wyjazdu w stronę Karpacza.
Inwestycja ta jest niezbędna, by miasto odetchnęło od potężnego ruchu tranzytowego, który obecnie przejeżdża przez centrum.

Autor artykułu: (KOS)

Żacy w opałach

February 10th, 2005

ZGORZELEC Jeśli nie pomoże rząd, polskich studentów nie będzie stać na naukę

Niemiecki Trybunał Konstytucyjny zezwolił na pobieranie czesnego za studia w szkołach wyższych. Jeżeli skorzystają z tego prawa uczelnie z landu Saksonii, dla wielu studentów z Polski może to oznaczać koniec edukacji w Niemczech.
Tę złą informację dla polskich studentów potwierdza Janina Rymanowska z wydziału oświaty zgorzeleckiego starostwa. – Teraz wszystko będzie zależało od indywidualnych decyzji uczelni – mówi. Nie jest jednak w stanie określić ilu studentów z powiatu zgorzeleckiego dotknie wprowadzenie czesnego. – Jest ich tak wielu, że straciliśmy rachubę – tłumaczy.
Nieoficjalnie wiadomo, że gdyby szkoły wyższe Saksonii skorzystały z możliwości wprowadzenia czesnego, tak jak zrobiły to uniwersytety pięciu innych landów, koszt nauki przez semestr wynosiłby średnio ok. 500 euro. Jak przyznaje Janina Rymanowska, niewielu polskich studentów byłoby stać na udźwignięcie takiego ciężaru finansowego. Zastrzega jednak, że nic nie jest jeszcze przesądzone. Niewykluczone, że dojdzie np. do podpisania umów międzypaństwowych, na mocy których koszty studiów w Niemczech będzie refundował polski rząd. Na to czekają studenci.

Autor artykułu: KAB

Sportowy Gigant

February 9th, 2005

MDK Fabryczna: kuźnia talentów

Można śpiewać, grać w zespole, malować, majsterkować, występować w teatrzyku, ale można też uprawiać kilka dyscyplin sportu. W 35 sekcjach, w 120 kołach Młodzieżowego Domu Kultury Fabryczna swoje zdolności rozwija 1800 dzieci

Szkoły, przedszkola, gimnazja i licea z dzielnicy Fabryczna mają swoje centrum przy ul. Zemskiej. Receptura jest prosta: trzeba zatrudnić trenerów i instruktorów, stworzyć im warunki do pracy, a młodzież będzie miała zajęcie. I tak jest w MDK powołanym 10 lat temu. Dużym wyróżnieniem był występ chóru Octopus w spektaklu operowym Verdiego „Nabucco”.
Sportowcy MDK i uczniowskiego klubu Gigant też mają na swoim koncie kilka znaczących sukcesów. A młodzież ma w czym wybierać. Oprócz tradycyjnych dyscyplin od pływania poczynając, na zapasach kończąc, sportowcy mają do wybory bardziej egzotyczne sekcje jak capoeiry, aikido i pankrationu.
Sekcja pływacka prowadzona przez Adama Rzeczkowskiego i Pawła Lecha ma chyba najwięcej sukcesów. W ostatnich zimowych mistrzostwach Polski na krótkim basenie w Ciechanowie Piotrek Rzeczkowski zdobył dwa złote medale na 50 m st mot. (w ubiegłym roku pobił rekord na tym dystansie) i 100 m dow. i brązowy na 50 m dow. Piotrek, Jakub Gradoń i Mateusz Sarzyński na mistrzostwach Polski 14-latków pływali w finałach, chociaż zabrakło dla nich miejsca na podium. Ania Rzeczkowska zdobyła 3 srebrne medale na 200, 400 i 800 m juniorek w poprzednim sezonie.
Bardzo dobrze pracuje sekcja szachowa prowadzona przez Zbigniewa Niemca. Do czołowych zawodników należą Aleksander Sokólski, Marek Musielak, Marcin Somyk, Jakub Antoniewicz, Andrzej Listowiecki.
Trener Parszewski odnosi sukcesy z młodymi pingpongistami. Jakub Kupsik jest czwartym żakiem w kraju i wicemistrzem Polski młodzików.
Podziemia
Peerlowskie podziemia szkolne SP 113 przy ul Ziemskiej są imponujące – to 300 m kwadratowych powierzchni. – Kiedyś to były podziemne szatnie. Teraz szafki dla uczniów stoją na korytarzach przy klasach, a podziemia opanowali sportowcy – mówi Janusz Walczak, dyrektor MDK. Dawne klatki z siatkami prawie zniknęły. W ich miejsce powstały siłownie, salki do tańca, śpiewu, wokalistów, aerobicu i sportowe, nawet dla łuczników, tenisistów stołowych, chyba najbardziej imponujące. W podziemiach tej szkoły można zabłądzić. Na szczęście, jej klucznik, dyrektor MDK, Janusz Walczak z pliku pół kilograma kluczy, potrafi znaleźć tej jeden, pasujący do zamka w kracie, albo kłódki, wejść w każdy zakamarek, a potem wrócić w to samo miejsce.
Co dalej
Basen, sale do gry i ćwiczeń, siłownie, słowem, to co potrzeba na wrocławskich osiedlach. MDK Fabryczna służy nie tylko młodzieży,. Każdy może reprezentować MDK. Najlepszy dowód, że w ub. sezonie drużyna siatkarzy MDK Fabryczna Nowy Dwór zajęła drugie miejsce w mistrzostwach Wrocławia. Dla wszystkich jest miejsce, pod warunkiem, że się zgłoszą do MDK Fabryczna.

MDK Fabryczna
Kadra pedagogiczna i trenerska liczy 27 osób. Zapisy do sekcji przyjmuje sekretariat MDK codziennie w godz. 11-19, ul. Zemska 16a, tel. 78-50-920

56 lat gra w ping-ponga
Ryszard Birek: Weteran przy stole
13 lat gra w Otwartych Mistrzostwach Wrocławia, nazywa się Ryszard Birek, pracuje na poczcie, ma 64 lata. – Jak pójdę ne emeryturę, będę miał więcej czasu na grę – zapowiada pocztowiec z placówki Wrocław 39 przy ul Krzyckiej.
- Zaczynałem, lepiej nie mówić, w 1949 roku – jestem z tamtego wieku. Próbowałem grać w Polanicy Zdroju. Chciałem zaistnieć w miejscowym klubie Unia, ale tam mnie pogonili, bo byłem za mały. Nie dałem się i od tamtej pory gram do dziś. Startowałem we wszystkich edycjach OMW. To mój trzynasty sezon, a zdobyłem 8 złotych medali w grach pojedynczych i podwójnych. Startowałem też w mistrzostwa Polski pocztowców i mistrzostwach Europy pocztowców. W mistrzostwach Polski zdobywałem srebrne i brązowe medale. W mistrzostwach Europy w 1998 roku przegraliśmy w deblu pojedynek o brąz z parą francusko-chińską – opowiada Ryszard Birek.
Birek z Wojciechem Augustynem wygrali pierwszy turniej deblowy. – Mój partner jest dobrym zawodnikiem. A ja staram się tylko nie tracić za dużo piłek. – Tworzymy harmonijną parę i dlatego możemy wygrywać nawet z młodszymi – wyjaśnia Ryszard Birek.
Następny turniej tenisa stołowego za miesiąc 5 marca.

Finały Wro-Basketu
Amatorska Liga Koszykówki
W najważniejszym meczu IX edycji Amatorskiej Ligi Koszykówki Wro-Basket spotkają się Orth-Gipse Hes (mistrz VII edycji, niedawno wygrali Wielki Finał SuperWRONBA) oraz Zielone Żabki (mistrz I edycji).
Oba zespoły spotkały się już w obecnej edycji. Po wyrównanym meczu lepsi (57:52) okazali się zawodnicy Orth-Gipse Hes prowadzeni przez trenera Grzegorza Krzaka. O ile obecność w finale mistrzów VII edycji nie jest niespodzianką, o tyle gra podopiecznych Krzysztofa Szweja jest sporym zaskoczeniem (w półfinale pokonali 66:64 wicemistrza poprzedniej edycji, zespół TST Radio Taxi 9626).
Nie mniejsze emocje powinny towarzyszyć spotkaniu o 3. miejsce, o które zagrają finaliści VIII edycji TST Radio Taxi 9626 i DSWE. Czy zespół TST Radio Taxi 9626 z Jerzym Kołodziejczakiem w składzie, pokona aktualnych jeszcze mistrzów Wro-Basket DSWE, o tym będzie można się przekonać w najbliższą sobotę, 12 lutego o godz. 16.45 w Kosynierce przy ul.Mieszczańskiej. WIELKI FINAŁ w tej samej hali o godz. 18.30. Wstęp wolny.

Lekka atletyka
Zawodnicy Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego osiągnęli bardzo dobre wyniki na halowych mistrzostwach Polski juniorów. Złoty medal w biegu na 60 m ppł. (8,88) zdobyła Nabiałek, a brązowy w trójskoku (11,53 m) – Olga Mikołajczyk. Kilkunastu lekkoatletów MOS wystąpiło w finałach zajmując miejsca od 5. do 10.

Autor artykułu: Zbigniew Próchniak

Kiedy Andrzej, spotkał Anię…

February 9th, 2005

Niektórzy ludzie są tak zakochani, że muszą ogłosić to całemu światu

Kocham Cię, Aniu. Życie bez Ciebie byłoby jedynie zbiorem zdarzeń – bez kolorów, bez celu, bez radości. Dziękuję Ci za to, że tak nie jest. Andrzej” – takie wyznanie miłosne można przeczytać na billboardzie w Radwanicach, pod Wrocławiem

Poznaliśmy szczęściarę, do której tajemniczy wielbiciel skierował te słowa.
- Codziennie dojeżdżam do Wrocławia do pracy. Wczoraj w Radwanicach zobaczyłam niesamowity bilboard – napisała do nas Iwona Juchniewicz-Bylińska z Oławy. – Mężczyzna o imieniu Andrzej umieścił na nim telegram do ukochanej. Pisze, że bardzo ją kocha. To takie romantyczne! Myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach!
Niejedna kobieta spoglądając na telegram, zielenieje z zazdrości na myśl o tym, że jednak są na tym świecie mężczyźni, którzy nie boją się wyznać swych uczuć. Ba, potrafią całemu światu obwieścić, że są zakochani….

Wyznanie i… reklama

Magister Anna B., do której tajemniczy Andrzej “wysłał” swój nietypowy telegram, to właścicielka apteki w Siechnicach. Pani Ania nie chciała nam zdradzić, kim jest jej adorator.
- To ktoś bardzo bliski mojemu sercu – wyznaje Anna Budzis. – Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ten billboard, osłupiałam. Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć, że Andrzej zrobił coś tak szalonego – opowiada. – Na początku byłam na niego nawet trochę zła. W telegramie jest przecież moje imię i nazwa apteki. Należę do osób spokojnych, nie lubię szumu wokół siebie. Przestraszyłam się, że przestanę być anonimowa. Środowisko farmaceutów jest tak naprawdę małe. Bałam się reakcji znajomych. Ale potem pomyślałam, że takie rzeczy nie zdarzają się codzień. Poczułam się wyróżniona, wyjątkowa… To miłe uczucie…
Wyznanie miłosne zachwyciło panią Anię nie tylko z czysto “sercowych” powodów. Telegram na billboardzie niespodziewanie zrobił świetną reklamę aptece “Miłej” w Siechnicach.
- Ludzie przychodzą i pytają, kim jest mgr Anna B. – mówi farmaceutka. – Mieszkańcy Radwanic mnie znają i wiedzą, że to do mnie jest ten telegram. Wiele kobiet mówi mi, że to piękny sposób wyrażania uczuć.
Nie wiemy, jak długo jeszcze będzie można podziwiać telegram w Radwanicach. Wiemy natomiast, że tajemniczy Andrzej za wynajęcie billboardu na miesiąc zapłacił ponad 1000 złotych.

Szukają pracy, składają życzenia

Okazuje się, że coraz więcej ludzi wykupuje miejsca reklamowe nie po to, by wypromować swoją firmę, czy produkt, ale właśnie po to, by np. wyznać miłość.
- Teraz przed walentynkami mamy coraz więcej takich zleceń – przyznaje pracownik jednej z agencji reklamowych. – Billboardy jednak trzeba rezerwować dużo wcześniej. Nawet dwa miesiące przed terminem emisji. Mieliśmy klientów, którzy za pośrednictwem billboardów szukali pracy i składali życzenia urodzinowe.
Ci, którzy z okazji Święta Zakochanych, chcą zrobić swoim “Skarbeńkom” i “Słoneczkom” niespodziankę, podsuwam pewien pomysł.
- Można zamówić u nas np. 500 balonów z dowolnym napisem i spuścić je z sufitu na ukochaną – proponuje Daniel Bodziony z firmy Costa. – To robi naprawdę niesamowite wrażenie na ludziach. Efekt jest piękny.
Za piękny efekt trzeba jednak zapłacić 695 złotych. Można jednak zamówić mniej balonów. Jeden z nadrukiem kosztuje 55 groszy.

Powiedz wszystkim, że ją kochasz

Jeśli chcesz, by Twoją walentynkę dla ukochanej przeczytali wszyscy, będziesz musiał wydać trochę gotówki. Oto przykładowe ceny:
* billboard – 600 -1200 zł za miesiąc (im bliżej centrum miasta, tym drożej),
* baner reklamowy – od 250 zł,
* plakat wodoodporny – 150 zł za sztukę,
* plakat na przystanku autobusowym – 1500 zł za miesiąc
* napisy na samochodzie – 100-200 zł za metr kwadratowy grafiki.

Autor artykułu: Katarzyna Tokarska

Po cud do Aten

February 9th, 2005

KOSZYKÓWKA Rewanż Deichamanna Śląska z Maroussi w ULEB Cup

- 10 punktów zaliczki i meczu siebie to spore atuty, ale jeśli młody trener, powiedziałby młodym graczom, że jeszcze przed rozpoczęciem rewanżu nie szans na sukces to od razu byłby przegrany – mówi Tomasz Jankowski, trener Deichmanna Śląska przed wylotem do Aten

Realnie patrząc szanse wrocławskiego zespołu na odrobienie strat z pierwszego meczu w Orbicie (61:71) są znikome. Śląsk może uratować tylko prawdziwy cud, a takie w Atenach zdarzają się bardzo rzadko. – To jednak tylko koszykówka i wszystko jest możliwe. Dlatego nie składamy broni, jedziemy tam walczyć – mówił przed wyjazdem Ryan Randle.
Oby równie optymistycznie nastawiani byli pozostali gracze wrocławskiego zespołu, choć wydaje się, że Śląsk do Aten bardziej niż po cud, pojechał raczej po honorowe pożegnanie z pucharami. Mecz będzie miał natomiast szalenie istotne znaczenie dla testowanego w ekipie trenera Jankowskiego Adriana Autry’ego. Tuż po powrocie do Polski okaże się, czy rozgrywający zostanie w klubie do końca sezonu. Trenerów musi wiec przekonać do swoich możliwości właśnie w Atenach.
Maroussi w ostatnim meczu ligowym wygrało na wyjeździe z beniaminkiem – MENT Vassiliakis 88:78 (Rafał Bigus dla pokonanego zespołu zaliczył 10 punktów i 3 zbiórki) i mimo jednego zaległego meczu pewnie plasuje się na drugiej pozycji w tabeli (jedynie za Panathinaikosem Ateny). I jak Tu z nimi wygrać?

Relacja w PRW
Polskie Radio Wrocław na żywo relacjonować będzie pojedynek w Atenach. Początek transmisji o godzinie 18.00 na 102,3 FM.

Kontrakt Watsona rozwiązany
Śląsk Wrocław SSA poinformował wczoraj, że w późnych godzinach wieczornych w poniedziałek klub doszedł do porozumienia ze swoim byłym graczem – Michaelem Watsonem. Gwarantowany kontrakt zawodnika rozwiązany został za porozumieniem stron i tym samym Watsona nie wiąże już ze Śląskiem żadna umowa.

Autor artykułu: Michał Lizak

Honor Lozano

February 8th, 2005

SIATKÓWKA – W sprawie cudów proszę się zwrócić do Watykanu – zastrzegł nowy trener siatkarzy

- Uwielbiam polowania. W Argentynie strzelam do ptactwa, kaczek i królików – przyznał trener męskiej reprezentacji siatkarzy Raul Lozano. Miałby więc o czym rozmawiać z selekcjonerem od kopanej Pawłem Janasem. Jest tylko jeden problem – najpierw musi poznać nasz język

Nie pod kątem polowań Argentyńczyk został jednak zatrudniony przez Polski Związek Piłki Siatkowej. Albo inaczej – ze swoimi wybrańcami ma upolować olimpijski medal w Pekinie. Wczoraj w Warszawie podpisał czteroletni kontrakt na prowadzenie biało-czerwonych. Jego praca zostanie jednak zweryfikowana po dwóch latach.

Obiecał pracę
- Najlepiej jakby ten medal był koloru złotego – stwierdził prezes PZPS Mirosław Przedpełski. Tymczasem Lozano żadnego krążka nie obiecuje. – Obiecuję za to bardzo ciężką pracę z kadrą, która ma nas do tego medalu doprowadzić. Ta praca jest dla mnie honorem, ale cudów proszę nie oczekiwać. Jeżeli ktoś ma takie zapotrzebowania, to lepiej niech się zwróci do Watykanu – błysnął ciętym dowcipem Argentyńczyk. W weekend przyjrzał się spotkaniom Pamapolu Częstochowa z PZU AZS-em Olsztyn (3:1) oraz Skry Bełchatów z Jastrzębskim Węglem (3:0).
- Najsilniejsza ligę mają oczywiście we Włoszech, ale rozgrywki na najwyższym poziomie nie są niezbędne do tego, by odnosić sukcesy z reprezentacją. W latach 80. rządzili Amerykanie, mimo że ligi w ogóle nie mieli. Jugosłowianie i Holendrzy też sięgali po najwyższe laury, a przecież ich rozgrywki do najsilniejszych nie należały – wyłożył swoją filozofię Lozano.

Chce Stelmacha
Argentyńczyk unikał konkretnych odpowiedzi na kluczowe pytania. A tych nie brakowało. Wciąż nie wiadomo, komu przypadnie rola drugiego trenera. Można się tylko domyślać, że sztab szkoleniowy będzie liczył kilku pomocników. Selekcjoner rozmawiał do tej pory z dwójką kandydatów – Grzegorzem Rysiem (PZU AZS Olsztyn) i biegle władającym włoskim Alojzym Świderkiem (Winiary Kalisz), ale nie spotkał się jeszcze z trzecim – Krzysztofem Felczakiem (AZS Politechnika Warszawa). Wiadomo też, że zaproponował współpracę występującemu od 14 lat we Włoszech (obecnie Edilbasso&Partners Padwa), a pochodzącemu z Wałbrzycha Krzysztofowi Stelmachowi. Póki co, obaj kontaktowali się tylko przy pomocy faksu i Internetu.
- Szybko nie podam nazwiska drugiego trenera. Najważniejsze jest teraz, żebym poznał jak najlepiej zawodników – stwierdził Lozano. W piątek ma już ogłosić 22-osobową kadrę na Ligę Światową. Oprócz tych rozgrywek Polskę czekają również w 2005 roku wrześniowe mistrzostwa Europy oraz eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw świata. – I te eliminacje będą teraz najważniejsze – dodał.

Autor artykułu: Wojciech Koerber

Potęga miasta

February 8th, 2005

Nowa organizacja pod patronatem prezydenta Wrocławia

Szef Ascopolu stworzył trzecią w regionie izbę gospodarczą. Chce innym pomagać w odniesieniu sukcesu

Wrocławska Izba Gospodarcza rozpoczęła działalność od wręczenia dyplomu honorowego przewodniczącego i pieczęci Rafałowi Dutkiewiczowi, prezydentowi Wrocławia.
- Oddajemy się do dyspozycji, by budować potęgę miasta – deklarował wczoraj Paweł Korczak, prezes Izby, wręczając dyplom prezydentowi.
WIG ma na razie 50 członków – założycieli. Na spotkanie inaugurujące oficjalną działalność przyszło jedynie 29 osób.
- Wiele osób tłumaczyło, że poniedziałek to nie jest dobry dzień na takie spotkania – tak Waldemar Siemiński, prezes firmy Ascopol, wyjaśnił pustki wśród publiczności. Szef ochroniarskiej firmy jest również pomysłodawcą izby i pełnomocnikiem jej zarządu.
Co WIG oferuje miejscowemu biznesowi? Jak twierdzi jej prezes, to samo co dwie inne wrocławskie izby gospodarcze tyle, że w innym opakowaniu. Ma nadzieję, że wszystkie będą ze sobą konkurować, co przyniesie same pożytki.
- Chcemy stworzyć nowe pojęcie konkurencyjności, dzielić się doświadczeniem z innymi, poinstruować, jak odnieść sukces – deklarował Maciej Mazur, wiceprezes Izby. – Nad resztą będziemy myśleć.
WIG chce być kontynuatorem Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wrocławia. W marcu planuje wręczenie wymyślonej przez te organizację nagrody złotej kuli. Do tej pory od Stowarzyszenia otrzymali ją: Jan Paweł II, prezydent Bogdan Zdrojewski, poeta Tadeusz Różewicz oraz Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego Wrocławia. Jak szeptali uczestnicy spotkania kolejnym będzie prawdopodobnie Rafał Dutkiewicz.

WIG to biznes
Wrocławska Izba Gospodarcza to nowa organizacja, która ma skupiać lokalny, prywatny biznes. Swą ofertę adresuje do blisko 90 tysięcy osób, prowadzących działalność gospodarczą we Wrocławiu. Miesięczna składka wynosi 100 złotych.

Autor artykułu: Agata Ałykow

Osłabiony, ale skoczy

February 8th, 2005

SKOKI NARCIARSKIE Adam Małysz powalczy dziś o piętnasty tytuł mistrza Polski

- Adam nie był chory. Chodziło tylko o chwilową niedyspozycję, drobny ból gardła i naprawdę niewielki stan podgorączkowy – 37,2 stopnia. W Japonii to żadna gorączka. Tam dopiero jak mają 38 stopni, to mówią o podwyższonej temperaturze. Wiem, bo oglądałem kiedyś program o Japończykach. To są pracusie, nam jeszcze do nich daleko – mówi dr kadry Stanisław Ptak.

Podwyższona temperatura u naszego mistrza miała być następstwem wyziębienia w czasie zakopiańskich konkursów, którym towarzyszył spory mróz. W rezultacie Małysz opuścił kilka treningów w austriackim Villach, jednak w sobotę czuł się już na tyle dobrze, że oddał trzy skoki. I nie ma nic przeciwko, by stanąć dziś na Wielkiej Krokwi do walki o piętnasty tytuł mistrza Polski.

- Adam nie brał żadnych antybiotyków i na pewno dziś wystąpi – dodaje dr Ptak. Małysz powalczy więc z resztą polskiej kadry, a także z gośćmi z Czech i Słowacji, którzy awizowali swój przyjazd. Przypomnijmy, że nasz eksportowy skoczek nie ściga się już z rywalami, lecz z samym sobą, gdy chodzi o liczbę tytułów mistrza Polski. Dwa tygodnie temu w Szczyrku wywalczył swój czternasty złoty medal (siedem triumfów na dużym obiekcie i tyleż samo na średnim), stając się wreszcie samotnym liderem klasyfikacji wszech czasów. Wcześniej dzielił pierwsze miejsce z Piotrem Fijasem (13 tytułów – osiem tytułów z dużej skoczni i pięć z małej).

Autor artykułu: (WoK)